Okres wielkanocny – szansa dla tych, co przegapili Triduum

Środa po Wielkiej Nocy. Siedzimy sobie przy obiedzie. Trwa standardowy gwar opowieści z cyklu: „jak ci minął dzień”, który przerywa konstatacja mojego Męża: „Oktawę mamy. Czyli właściwie dziś niedziela”. Najstarszemu synowi – Borysowi (9 l.) – widelec z brokułem staje w połowie drogi. Z niedowierzaniem pyta: „Czyli… dziś możemy lody?!!!!”. Musicie wiedzieć, że słodycze jadamy dwa razy w tygodniu, a pałaszowanie lodów to jeden z naszych niedzielnych rytuałów związanych ze świętowaniem dnia świętego. Domyślacie się więc poziomu ekstazy naszej progenitury, gdy Tato wytłumaczył im, że oktawa to jakby wydłużenie radości Wielkiego Poranka i rozciągnięcie celebrowania cudu Jezusowego z mar powstawania na kilka najbliższych dni 🙂

Święta, święta i po świętach?
Opisana sytuacja przypomniała mi pytanie: „Czy nie jest tak, że chcąc odpocząć po intensywnym Wielkim Poście, tak naprawdę nie świętujemy tego, na co tak bardzo czekaliśmy?”*. No właśnie. Nie jest tak? Nie jest tak, że po dwóch dniach świętowania, bez mrugnięcia okiem wpadamy w koleiny utartych przyzwyczajeń, rytm codziennych obowiązków i pośpiesznych kroków w sobie tylko znanych kierunkach? Czy radary naszych serc naprawdę wykrywają znaki Zmartwychwstałego w naszym otoczeniu? Jesteśmy rzeczywiście wyczuleni na Jego paschalną obecność?

Sama lubię przypominać sobie, że mam być świadkiem Zmartwychwstania Pana Jezusa – tak dla moich najbliższych, jak i dla tych dalszych. Ale co to oznacza w praktyce? Wiadomo, że jako ludzie wierzący nie stoimy w miejscu i odpowiedź na to pytanie była, jest i będzie różna w różnych okresach naszego życia. Potrzebuję więc wciąż i wciąż przyglądać się wydarzeniom po Wielkim Poranku a przed Wniebowstąpieniem, by dostrzegać w nich przesłanie aktualne dla mnie tu i teraz. I w tym kontekście idea rekolekcji paschalnych wydaje mi się szalenie cenna.

W relacji
Powstanie z martwych Jezusa jest wydarzeniem na wskroś intymnym. Bóg nie mści się w blasku fleszów, rzucając gromami na swoich oprawców, nie staje przy ściance z napisem „We did it!”, by fotografować się ze swoimi wyznawcami, nawet aniołów przy grobie jest mniej niż przy żłóbku w Betlejem (por. Łk 2, 13 i Mt 28, 2)! Ta wskazówka wydaje mi się fundamentalna. On – jak zawsze – stawia na relację, a relacje potrzebują czasu wyłącznego. W świecie, w którym wszyscy wszystko przeżywają na widoku, zadbanie o celebrowanie więzi tylko z Panem Bogiem może nie brzmieć zachęcająco. Ale trzeba sobie to wyraźnie powiedzieć – spojrzenie zaaferowane rolkami na instagramie albo nowymi wydarzeniami na facebooku nie zauważy czekającego tuż obok Jezusa. On ma nieziemską cierpliwość. Owszem. Ale też zna swoją godność. Nie będzie krzyczał ci do ucha: „Halo, tu jestem, chodź, nie bój się, pokażę Ci pełnię miłości”.

Zmartwychwstały idzie do swoich, do tych, którzy byli mu bliscy, którzy chcieli być z Nim w relacji. Każdego z nich chce jeszcze czegoś nauczyć, do jakiejś konkretnej misji zachęcić. Żeby to zauważyć w swoim własnym życiu, trzeba dać sobie i Jemu szansę, by wydarzenia Wielkiego Tygodnia okrzepły w sercu i w umyśle. Trzeba z nimi jeszcze spokojnie pobyć, poobserwować, posłuchać, czy aby przypadkiem Pan Bóg nie próbuje dobić się do mnie z jakimś konkretnym Słowem (por. J 20, 16). Dać sobie czas i zmobilizować uwagę. Krótko mówiąc – świadomie celebrować Wielkanocne Przesłanie w bardzo osobistym wymiarze. Jestem więc jak uczniowie idący do Emaus? Czy może przytłoczoną cierpieniem Magdaleną? Uciekam od życia? Czy Go wypatruję? Pytania można i warto mnożyć.

Przed nami blisko 50 dni, z których każdy może przynieść zaskakujące spotkanie ze Zmartwychwstałym. Nie trzeba się o nie prosić (choć można), nie trzeba składać podań, nie trzeba malować trawników w wiosenne barwy. Bóg przychodzi do każdego w taki sposób, w jaki uznaje za najlepszy. Pielęgnując sakramentalną rzeczywistość w naszych sercach, możemy mieć nadzieję, że rozpoznamy Go w napotkanym Bliźnim czy w Słowie skierowanym do nas. Bylebyśmy tylko … wytrwali w czujności wielkanocnego zajączka 🙂

 

 

* Sz. Popławski OP, A. Szustak OP, J. Szymczak OP, „Znaki szczególne Zmartwychwstałego. Rekolekcje paschalne”, s. 5.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *