Katechizować językiem życia

W niedzielę wracaliśmy z ferii do domu. W drodze powrotnej trafiliśmy na mszę, podczas której ksiądz w bardzo sugestywny sposób opowiadał o obecności Złego w świecie. Mówił tak, jakby taktyki i sposób działania diabła znał „od podszewki” i jakby wiedza o nich była podstawową treścią konieczną do przekazania wiernym podczas Eucharystii. Zakłócone proporcje Dla jasności,…Continue reading Katechizować językiem życia

Po kolędzie

30 minut. Tyle siedział u nas ksiądz „po kolędzie„ w tym roku. I nie dlatego, że mieliśmy jakieś szczególnie dramatyczne sprawy do poruszenia albo że jesteśmy znajomymi, bo prawda jest taka, że praktycznie się nie znamy. Ksiądz M. widuje nas tylko od czasu do czasu w kościele parafialnym. „Od czasu do czasu”, ponieważ co niedziela bywamy…Continue reading Po kolędzie

Na półmetku wielkiego, szkolnego eksperymentu

Kwestia edukacji jest czymś, co mnie frapuje od dawna. Kiedyś bardziej jako nauczyciela akademickiego, teraz bardziej jako rodzica dzieci szkolnych. Dwójka z czwórki naszych dzieci przedziera się już przez chaszcze systemu, a trwający rok obfitował w zasadnicze zmiany wprowadzone w ich szkole. I na półmetku ich funkcjonowania, chciałabym się z Wami podzielić kilkoma obserwacjami. Gdy szkoła…Continue reading Na półmetku wielkiego, szkolnego eksperymentu

Niech w nowym roku na to jedno nie brakuje miejsca

Nasze drzewko Jessego powolutku, pooowolutku rozkwita. Chociaż wypuściło pąki pod koniec adwentu, kwiat nie pojawił się ani w Wigilię, ani w Boże Narodzenie, ani nawet w Szczepana. Gałązka towarzyszyła naszej uroczystej kolacji i jest też na stole, gdy raz po raz w naszym domu pojawiają się goście „po kolędzie”. Będziemy też na nią spozierać podczas naszej…Continue reading Niech w nowym roku na to jedno nie brakuje miejsca

Magia świąt najwyraźniej już działa

Jednym z wielkich darów, jakie się dostaje w pakiecie z wielodzietnością, jest przywilej nieustającego zadziwienia różnorodnością ludzkich charakterów. Każde z naszych dzieci jest inne i to jest okropnie irytujące, gdy próbujesz je wychowywać (bo co działało na Borysa, kompletnie nie ma zastosowania przy Nadii, temperamentu Iwanka zupełnie nie umiemy obsługiwać, a najmłodszy – Miszka –…Continue reading Magia świąt najwyraźniej już działa

Pomaganie męczy!

„Mamo, to jest takie straszne. Dlaczego jest tyle biednych na świecie!!! Proszę, weźcie wszystkie pieniądze z mojej koperty i dajcie tym, co potrafią pomóc, ale skutecznie!” – nasza ośmioletnia córka wpadła do kuchni po przyjściu ze szkoły i nawet nie zdejmując butów, przytuliła się bardzo mocno. Co ją tak poruszyło? Kolejna zbiórka na rzecz potrzebujących…Continue reading Pomaganie męczy!

Czy małżeństwo dziś potrzebuje dopingu?

Otwieram popularny portal internetowy. W dziale lifestylowym naliczam dwa artykuły z rodzaju „wszystko, co musisz wiedzieć o rozwodzie”, kilka fotorelacji z cyklu „kto z kim już nie jest i jak wygląda aktualna miłosna konstelacja gwiazd” oraz parę obarczonych wykrzyknikami leadów ze „zdradą” w tytule. Ach – i jeszcze wieść o tym, że w Poznaniu odbędą…Continue reading Czy małżeństwo dziś potrzebuje dopingu?

Na cmentarzach jest życie. Wieczne

„I jak tam, Iwanku, było dziś w przedszkolu?” – zapytałam. „Fajnie, Mamuś. O umarnięciu rozmawialiśmy”. „Ooo!” – zainteresowałam się – „I co się ciekawego dowiedziałeś?” „No, że w Afryce, jak ktoś umrze, to mu się jedzenie przynosi, a u nas tylko kwiatki i świeczki”. „Mamooo!” – wtrącił się zainteresowany z nagła tematem Borys – „A…Continue reading Na cmentarzach jest życie. Wieczne