Co czytam

Gdybym musiała wybrać tylko jedną książkę, którą mogłabym zabrać na bezludną wyspę, bez wątpienia byłoby to Pismo Święte. W końcu to Księga Życia i na pewno bym w niej ratunek znalazła. Ze Słowem Bożym staram się spotykać każdego dnia i nieustannie zadziwia mnie, jak Ono jest żywe i skuteczne. Dzień zaczynam więc od lektury Biblii.

Ale czytam też i inne pozycje. Nałogowo, wszędzie i zwykle kilka książek naraz. Uważam, że matkom na porodówce powinno się do wyprawki wkładać kindla. Jestem przekonana, że odsetek karmiących piersią wzrósłby znacząco 😉 Choć oczywiście ja z tych, którzy koniec końców wolą czuć ciężar, zapach i smak (a jakże!) wolumenu 😉 Co nie znaczy, że nie doceniam alternatyw 🙂

Zgadzam się, że żyjemy w czasach, w których nie warto czytać dobrych książek. Trzeba czytać tylko te Bardzo Dobre, bo i tak nie zdołamy się ze wszystkimi zaznajomić 🙂 Poniżej dzielę się tymi, o których opinię musiałam wyrobić sobie w tym roku 🙂

 abp Grzegorz Ryś „Moc wiary” – z arcybiskupem Rysiem zazwyczaj kończę dzień. Nie dlatego, żeby mnie usypiał ;), ale dlatego, że Jego poruszające rozważania Słowa Bożego pomagają złapać oddech i spojrzeć na swoje życie z szerszej perspektywy. Po „Mocy Słowa” każda kolejna strona upewnia mnie, że tej książki na pewno się ze swojej biblioteczki nie pozbędę.

 

 

 papież Franciszek i Przyjaciele „Dzielenie się mądrością czasu” – świetna lektura, nie do czytania na raz. Proste, krótkie historie z życia starszych ludzi z całego świata i dobitny komentarz Proroka naszych czasów. Całość inspiruje do kompletnie nieoczywistych rozważań.

 

 

 

 Kamil Baluk, Wacław Krupiński „Wodecki. Tak mi wyszło” – ciekawa, choć – jak dla mnie – zaskakująco smutna książka o genialnym polskim muzyku. Zbudowana na dwugłosie (w pierwszej części reportaż „o”, w drugiej autobioraficzny wywiad-rzeka) wciąga i przenosi nas do niesamowitego świata, w którym, by zostać gwiazdą, trzeba było naprawdę potrafić grać i śpiewać.

 

 

 

 Alfonso Aguilo „Wychowywać uczucia” – mieszkanie pod jednym dachem z roczniakiem, trzylatką i pięciolatkiem sprawia, że nieustannie znajdujemy się na etapie jakiegoś kryzysu/skoku rozwojowego 🙂 Emocje kipią i wrzą, a my momentami czujemy się wobec nich bezradni. Właśnie dlatego sięgam po tego typu książki. Czy ta konkretnie uspokaja? Na pewno pomaga porządkować własne myśli, a to już coś, prawda?

 

 

 Remigiusz Mróz „Oskarżenie” – był czas, że lubiłam kryminały. Teraz też od czasu do czasu po nie sięgam, ale kiedy człowiek zrobi sobie prawdziwy post od wulgarnych i przygnębiających treści, to nad taką książką jak ta niestety się męczy. Choć miłośnikom gatunku spokojnie mogę polecić, bo akcja dzieje się wartko, a Mróz to nie Martin, więc zapowiada się, że główni bohaterowie dożyją do ostatniej strony 😉

 

 

 Adam Szustak OP „Garnek strachu” – zdecydowanie bardziej wolę czytać niż oglądać filmiki na Youtubie 😉 Więc cieszę się, że „lekcje Gedeona” mogłam przyswoić sobie we własnym tempie. Czy pokonałam własne lęki? Nie. Ale kolejny raz przypomniałam sobie, jak Wielką Miłością obdarza Pan Bóg każdego z nas. A to myślę najlepszy sposób, by coś konkretnego w swoim życiu zmienić.

 

 

 s. Małgorzata Chmielewska „Sposób na cholernie szczęśliwe życie” – właściwie chyba nie ma w tym wywiadzie-rzece strony, na której nie zaznaczyłabym jakiegoś zdania, które mnie poruszyło. Niedościgniony wzór, wspaniała i piękna kobieta, pełna mądrości, którą ewidentnie czerpie nieustannie u Źródła.

 

 

 

Szymon Hołownia „Boskie zwierzęta” – fascynująca, napisana z pasją i znawstwem książka, która przypomina nam – katolikom – że wszelkie boskie stworzenie powinniśmy kochać, a nie tylko nad nim panować. Mocny przyczynek, by sześć razy zastanowić się nad listą zakupów przed wyjściem do sklepu.

 

 

 

Monika Staszewska „Bez lęku” – wywiad z położną i doradczynią laktacyjną, który czekał aż do niego dorosnę. Pełna spokoju narracja, która porusza nie tyle tematy związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, ale z życiową drogą i powołaniem. Jest tu i o lęku, i o cierpieniu, i o stracie, i o samotności. Inspirujący!

 

 

 

abp Grzegorz Ryś „Rekolekcje. Modlitwa, post, jałmużna” – od kilku lat to mój nieodłączny towarzysz podczas Wielkiego Postu. Przenikliwe i nieustannie zmuszające do zmiany konferencje i medytacje. Nie do przecenienia.

 

 

 

 Teresa  Torańska „Smoleńsk”  –  dziennikarstwo  Pani  Torańskiej jest  dla  mnie  zawsze  przykładem  rzetelności  i wysokiej  kultury osobistej. Ta  książka  oddaje  głos  wszystkim  stronom, które ucierpiały podczas tej wielkiej tragedii. A Autorka nie komentuje, nie ocenia, tylko pozwala snuć własne wnioski czytelnikowi. Wspaniała, przygotowana z wielkim taktem i szacunkiem dla ofiar pozycja.

 

 

Adam Szustak OP „Targ zamknięty” – jeżeli chcesz wiedzieć, jaki jest sens cierpienia i skąd się biorą nieszczęścia na świecie, to w tej książce NIE znajdziesz na to odpowiedzi. Za to podsuwa wiele ciekawych intuicji i refleksji, jak sobie z bólem radzi chrześcijaństwo i gdzie jest Bóg, gdy człowiek myśli, że go nie ma.

 

 

 Papież Franciszek „Księga ognia” – papieskie komentarze zebrane podczas różnych okazji i do różnych fragmentów Pisma Świętego pokazują w prosty i dosadny sposób, jak żywe, dopasowane do naszych pragnień i tęsknot i jak skuteczne jest Słowo Boże dziś. Prawdziwy ogień.

 

 

Grzegorz Kramer SJ „Bóg jest dobry” – świetna książka, która oprócz tego, że niesie mnóstwo budujących treści i w piękny sposób przypomina ważną prawdę, pokazuje także, jak dobrze, że są na świecie redaktorzy i korektorzy 😉 Docenią to ci, którzy zaglądają na bloga ojca Grzegorza 😉

 

 

 Kasia Nosowska „A ja żem jej powiedziała” – słodko-gorzka, dająca do myślenia lektura, która zwłaszcza nam, katolikom, może pokazać, gdzie trzeba we współczesnym świecie (też) miłość nieść. O zwątpieniach, bólach, deprechach, trudnym dzieciństwie, toksycznych relacjach, a nade wszystko o szukaniu sposobów, jak się im nie dać.

 

 

Agnieszka Stein „Nowe wychowanie seksualne” – w dobie dyskusji na Wiadomy Temat warto sięgać do źródeł innych niż internety 🙂 O tej książce będzie więcej w osobnym wpisie, bo myślę, że warta jest szczególnej uwagi.

 

 

 

Olga Tokarczuk „Bieguni” – kiedy po ogłoszeniu decyzji Komitetu Noblowskiego usłyszałam, że w księgarniach zabrakło książek naszej noblistki, uśmiechnęłam się po nosem, że to kolejny powód, by dopisać plusik na koncie mojego kochanego kindla 🙂 „Bieguni” – fascynujący.

 

 

 

 Michał Rusinek, Aneta Załazińska „Jak się dogadać” – no cóż poradzić, kiedy widzę „Rusinek” na okładce, kupuję w ciemno. Bo wiem, że rzecz będzie o języku napisana tak, że nie raz i nie dwa wzbudzę radość w tramwaju, wybuchając śmiechem przy jej lekturze. Tak też było i tym razem.

 

 

 

 Steven Pinker „Nowe oświecenie” – wciągająca, momentami zaskakująca lektura, pobudzająca do myślenia i zmierzenia się z trudnymi tematami oscylującymi wokół takich pytań, jak: czy ideały humanizmu się wyczerpały, czy postęp prowadzi nas do zagłady. Mocno racjonalna, krytyczna (również wobec wiary), napisana z typową dla amerykańskich popularyzatorów nauki swadą – bez żargonu i nadęcia.

 

 

 

 Leon Knabit OSB „Slow life” – przyznam, że trochę mnie ta lektura rozczarowała, ale to chyba dlatego, że miałam ogromne wobec niej oczekiwania. Książka złożona z rozmów (nie – wywiadów), więc wiele zależy od rozmówców. Czyta się ją niespiesznie i niespiesznie wracają z niej przemyślenia. Więc rzeczywiście slow.

 

 

 

 ks. Krzysztof Grzywocz „W duchu i przyjaźni” – miałam wielkie szczęście poznać ks. Grzywocza osobiście. Gdy czytałam ten zbiór pamiątkowych konferencji, poruszających kwestie m.in. uczuć, wartości czy sztuki słuchania, w głowie niemal słyszałam jego spokojny, stonowany głos. Bardzo brakuje mi tego głosu w obecnych debatach. Jak to dobrze, że zostawił tak ogromną spuściznę, z której możemy czerpać.

 

 

 

 Mariusz Szczygieł „Nie ma” – chylę czoła przed talentem obserwacji i ujmowania rzeczywistości w piękne słowa. Mistrzostwo po prostu.

 

 

 

 

 Jerzy Stuhr, ks. Andrzej Luter „Myśmy się uodpornili” – nieco zawiodłam się tą książką, ale jeżeli ktoś jest fanem kina – na pewno będzie zachwycony. Bo to piękna, intelektualna dysputa dwóch fascynatów. Mnie po prostu brakuje wiedzy, by wyłapać wszystkie niuanse ich rozmowy. Takie są skutki filmowej ignorancji. Ale leczyć się z tego nie zamierzam 😉