Wyrusz na pielgrzymi szlak

Po co idzie się na pielgrzymkę? Pewnie ile osób, tyle odpowiedzi. Ale najczęściej wyrusza się z jakąś intencją i pragnieniem spotkania. Z Bogiem, z drugim człowiekiem, z samym sobą. W tym roku sierpniowe Polaków pielgrzymowanie jest inne niż zazwyczaj. Ale „inne” – nie znaczy „gorsze”.

Dla każdego

Pielgrzymom-weteranom koronawirusowe obostrzenia mogą pomóc w duchowej walce z rutyną i przyzwyczajeniem. To może się okazać szczególnie owocne dla tych, którzy – podobnie jak ja – zmian nie lubią, a wszystko, co nowe witają w najlepszym wypadku w postawie nieufności. Bo hasło: „Przecież zawsze tak było!” – to niezwykle podstępna metoda złego, by nas usadzić w miejscu i rozleniwić. A więc jeśli w głowie pojawiają się myśli: „Ale jak to tak? Pielgrzymka bez adoracji w …, uwielbienia w …, bez śpiewów, okrzyków, pogodnych wieczorów??!!!”, to znak, że zmiana pielgrzymkowych zasad może się dla nas okazać prawdziwym darem niebios 😉

Paradoksalnie koronawirusowe obostrzenia mogą też pomóc tym, którzy na pielgrzymkę nigdy dotąd nie mieli ochoty się wybrać. Pielgrzymowanie to piękna praktyka znana od dawien dawna w chrześcijaństwie. Warto choć raz spróbować, by przekonać się, jak bardzo potrafi człowieka przemienić i umocnić w dobrym. Być może właśnie ten dziwny rok, w którym „oferta pielgrzymkowa” uległa znacznemu urozmaiceniu, pomoże komuś w podjęciu tego trudu. Pielgrzymowanie duchowe, wirtualne, jednodniowe, etapowe itp. itd. Naprawdę jest w czym wybierać.

Cel

Nie jest też powiedziane, że trzeba koniecznie wyruszyć do stóp częstochowskiej Mamy, choć – zaznaczmy to wyraźnie – sprecyzowanie: jaką trasą, dokąd i gdzie zmierzamy niewątpliwie pomaga na pielgrzymim szlaku. Ale skoro już takie dziwne czasy nastały, że w tym roku wiele z pielgrzymek jest wirtualnych, to może warto skorzystać z innych destynacji? Jest przecież wiele sanktuariów, bazylik, kaplic, do których możemy skierować nasze kroki. A może pomyśleć o bardziej nietypowych drogach i wybrać się np. śladami starych kapliczek w miejscu urlopowego pobytu? Albo Szlakiem Dawno Nieodwiedzanych Członków Rodzin? Grunt, żeby się spotkać z Panem Bogiem. On nie potrzebuje do tego specjalnej drogi, tylko … naszego zaproszenia.

Spotkanie

Pewnie, że nie trzeba pielgrzymować, by Go spotkać. Ale na pewno to pomaga. Każda droga, która zmusza nas do wysiłku, do podejmowania wyrzeczeń, każde nasze obcowanie z drugim człowiekiem czy koncentrowanie się na poszukiwaniu Bożej Obecności jest dla Niego jasnym sygnałem: że CHCEMY, że szukamy, że próbujemy Go znaleźć. A tym, którzy Go szukają, On zawsze się objawia. Choć nie zawsze w taki sposób, jak byśmy chcieli. Nasz pokorny Stwórca nigdy nam przecież niczego nie narzuca (zwłaszcza samego Siebie), ale ciągle nam o Sobie mówi i Siebie daje. Pytanie, czy potrafimy to dostrzec, uchwycić. Mnie samej – w mojej codzienności, w moim egoizmie, w mojej małostkowości – jest to trudno zobaczyć. Zbyt często łapię się na tym, że w praktyce mojej wiary bardzo łatwo koncentruję się na sobie, a nie na szukaniu Jego Oblicza. Pielgrzymki – także te duchowe – pomagają mi się wyrwać z tej pułapki.

Wysiłek

Warto też sobie uświadomić, że nie ma pielgrzymowania bez zmęczenia, bólu, niewygody, a te też mogą mieć inne formy niż te, które do tej pory znaliśmy. Przecież nie musi chodzić o zdarte pięty, asfaltówki i pęcherze na stopach czy irytację na zawodzącą grupę muzyczną czy brak ciepłej wody na noclegu. Nasz komfort może równie dobrze zakłócać rwące się łącza internetowe, rozmaite rozproszenia dnia codziennego, które wybijają nas z modlitewnego rytmu, brak fizycznego kontaktu z drugim człowiekiem czy natarczywie powracająca pokusa, by dać sobie spokój z tą duchową praktyką. Wszelka zmiana ćwiczy naszą duchową wygodę i wrażliwość, a podtrzymanie modlitewnego skupienia czy dyscypliny na wybranym szlaku może się okazać nie mniejszym wyzwaniem niż dotarcie do Częstochowy na bosaka.

To, co jest wartościowe, wymaga trudu. Warto więc podjąć pielgrzymi wysiłek. Nawet (a może: zwłaszcza) jeśli już przed pierwszym krokiem wzbudza to naszą niechęć. Pielgrzymka ma to do siebie, że człowiek idzie i ma wrażenie, że nic się nie dzieje. A potem ni stąd ni zowąd doświadcza przemiany. Bo wszystko jest łaską. I Bożą Łaskę można znaleźć wszędzie 🙂

 

// Zdjęcie na stronie głównej pochodzi z serwisu Pixabay

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.