One Comment

  1. Alicja

    Nasze córki są już mocno zaawansowane edukacyjnie. Z perspektywy czasu pewnych szczegółowych decyzji żałuję, starsza córka, licealistka, też dość krytycznie podchodzi do pewnego etapu nauki (i to także do samej siebie, nie tylko do „tej drugiej strony”). A jednak, gdy o tym rozmawiamy (a rozmawiamy często), przeważa spokój i poczucie, że jest dobrze – że szybciej lub wolniej, z zakrętami, z doświadczeniami satysfakcjonującymi i przykrymi też – szkolna przygoda idzie w dobrym kierunku. I nie o samą „naukę” w wąskim sensie chodzi, ale o pewien etap życia, dojrzewania, poznawania siebie i świata. Ważna jest ta zasadnicza postawa serca (i umysłu), którą Pani tak pięknie opisała. Cudownej przygody Borysowi życzę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *