Dzieje się dzieją

W ostatnich tygodniach sporo rozmawiam o modlitwie. A to o wyzwaniach modlitwy osobistej, a to o praktyce modlitwy małżeńskiej, a to o blaskach i cieniach modlitwy rodzinnej. Nie dalej jak na ostatnim spotkaniu wspólnoty kompletnie straciliśmy poczucie czasu, gdy zaczęliśmy się wymieniać wzajemnie doświadczeniami w tym temacie. To była dobra i ożywcza rozmowa, choć dzieliliśmy się przede…Continue reading Dzieje się dzieją

Dla tych, co sfrustrowani – przeżyjcie Triduum!

Przytłoczenie. To słowo, które od dłuższego czasu definiuje nasze życie rodzinne. Mimo usilnych starań kakofonia nieustających potrzeb naszych pociech, obowiązki zawodowe, choroby i ciągłe niespodziewane trudności sprawiają, że trudno nam złapać oddech. Nawet jeśli przez ostatnich 40 dni z uporem maniaka walczyliśmy o jego normalizację 😉 Trudne to i – szczerze mówiąc – nieco frustrujące.…Continue reading Dla tych, co sfrustrowani – przeżyjcie Triduum!

Twórzmy klimat dla życia

Patrzę na wiadomości z kraju. Ministerstwo zdrowia informuje, że cokolwiek Prezydent nie zrobi (podpisze ustawę czy nie), tzw. pigułka „dzień po” będzie dostępna w aptekach od maja. Od czerwca z kolei wraca refundowanie procedury in-vitro. To dobra ilustracja paradoksu, którym od dłuższego czasu żywią nas media i politycy. Najpierw skupmy się na uśmiercaniu, potem podkreślmy,…Continue reading Twórzmy klimat dla życia

Katechizować językiem życia

W niedzielę wracaliśmy z ferii do domu. W drodze powrotnej trafiliśmy na mszę, podczas której ksiądz w bardzo sugestywny sposób opowiadał o obecności Złego w świecie. Mówił tak, jakby taktyki i sposób działania diabła znał „od podszewki” i jakby wiedza o nich była podstawową treścią konieczną do przekazania wiernym podczas Eucharystii. Zakłócone proporcje Dla jasności,…Continue reading Katechizować językiem życia

Po kolędzie

30 minut. Tyle siedział u nas ksiądz „po kolędzie„ w tym roku. I nie dlatego, że mieliśmy jakieś szczególnie dramatyczne sprawy do poruszenia albo że jesteśmy znajomymi, bo prawda jest taka, że praktycznie się nie znamy. Ksiądz M. widuje nas tylko od czasu do czasu w kościele parafialnym. „Od czasu do czasu”, ponieważ co niedziela bywamy…Continue reading Po kolędzie

Na półmetku wielkiego, szkolnego eksperymentu

Kwestia edukacji jest czymś, co mnie frapuje od dawna. Kiedyś bardziej jako nauczyciela akademickiego, teraz bardziej jako rodzica dzieci szkolnych. Dwójka z czwórki naszych dzieci przedziera się już przez chaszcze systemu, a trwający rok obfitował w zasadnicze zmiany wprowadzone w ich szkole. I na półmetku ich funkcjonowania, chciałabym się z Wami podzielić kilkoma obserwacjami. Gdy szkoła…Continue reading Na półmetku wielkiego, szkolnego eksperymentu

Niech w nowym roku na to jedno nie brakuje miejsca

Nasze drzewko Jessego powolutku, pooowolutku rozkwita. Chociaż wypuściło pąki pod koniec adwentu, kwiat nie pojawił się ani w Wigilię, ani w Boże Narodzenie, ani nawet w Szczepana. Gałązka towarzyszyła naszej uroczystej kolacji i jest też na stole, gdy raz po raz w naszym domu pojawiają się goście „po kolędzie”. Będziemy też na nią spozierać podczas naszej…Continue reading Niech w nowym roku na to jedno nie brakuje miejsca