Bóg nam ufa, a czy my ufamy sobie?

Przy okazji wczorajszego święta i rozważania tajemnicy Zwiastowania i Wcielenia po raz kolejny wróciła do mnie myśl, o której pięknie opowiadał kiedyś nieodżałowany ks. Krzysztof Grzywocz: o tym, że pierwszym bogactwem, którym ubogaca nas Chrystus, jest zaufanie. To zaufanie bierze swój początek w szalonej, nieszablonowej miłości, jaką Bóg ukochał całe swoje stworzenie. Bo zasadą Miłości…Continue reading Bóg nam ufa, a czy my ufamy sobie?

Ukonkretnij swoje życie

Od wielu, wielu lat mamy taką praktykę w naszej Wspólnocie, by każdą grupkę dzielenia Słowem Bożym kończyć jakimś osobistym postanowieniem mającym związek z tym, co nas poruszyło w lekturze. Sama po sobie wiem, że zmotywowanie się do zwerbalizowania czegoś, co chcę zmienić w swoim życiu, a następnie wypowiedzenie tego na głos przy zaufanych ludziach, działa…Continue reading Ukonkretnij swoje życie

Katechizować językiem życia

W niedzielę wracaliśmy z ferii do domu. W drodze powrotnej trafiliśmy na mszę, podczas której ksiądz w bardzo sugestywny sposób opowiadał o obecności Złego w świecie. Mówił tak, jakby taktyki i sposób działania diabła znał „od podszewki” i jakby wiedza o nich była podstawową treścią konieczną do przekazania wiernym podczas Eucharystii. Zakłócone proporcje Dla jasności,…Continue reading Katechizować językiem życia

Czy małżeństwo dziś potrzebuje dopingu?

Otwieram popularny portal internetowy. W dziale lifestylowym naliczam dwa artykuły z rodzaju „wszystko, co musisz wiedzieć o rozwodzie”, kilka fotorelacji z cyklu „kto z kim już nie jest i jak wygląda aktualna miłosna konstelacja gwiazd” oraz parę obarczonych wykrzyknikami leadów ze „zdradą” w tytule. Ach – i jeszcze wieść o tym, że w Poznaniu odbędą…Continue reading Czy małżeństwo dziś potrzebuje dopingu?

Na cmentarzach jest życie. Wieczne

„I jak tam, Iwanku, było dziś w przedszkolu?” – zapytałam. „Fajnie, Mamuś. O umarnięciu rozmawialiśmy”. „Ooo!” – zainteresowałam się – „I co się ciekawego dowiedziałeś?” „No, że w Afryce, jak ktoś umrze, to mu się jedzenie przynosi, a u nas tylko kwiatki i świeczki”. „Mamooo!” – wtrącił się zainteresowany z nagła tematem Borys – „A…Continue reading Na cmentarzach jest życie. Wieczne

Gdy spowiada się dziecko

Pierwszy piątek miesiąca. Nasz 9-letni syn wraca z kościoła i zziajany dołącza do obiadu. „Co tam, synku? Jak było?” – pytam. „Dobrze. U proboszcza się wyspowiadałem”. „Seriooo?!”. Nie potrafię ukryć zaskoczenia. Ksiądz proboszcz nie należy do najbardziej porywających duszpasterzy. Nie zauważyłam też, by miał szczególny kontakt z dziećmi. Ojciec M. nie byłby apostołem… Borys przystąpił…Continue reading Gdy spowiada się dziecko

Jedyny nałóg, w który warto wpaść

Od wielu lat dość mozolnie uczę się trudnej sztuki słuchania. Oporny ze mnie uczeń, w teorii jeszcze jako tako, ale kiedy przychodzi do egzaminu praktycznego, to mi(z)ernie, oj, mi(z)ernie. Pozostaje mi tylko ufać, że Pan Bóg spuszcza na te moje wszystkie niedostatki zasłonę miłosierdzia i niestrudzenie starać się otworzyć uszy, a zamknąć usta. Uczę się…Continue reading Jedyny nałóg, w który warto wpaść

Małżeństwo to nie samograj

Trójosobowy Bóg, który w sakramencie małżeństwa przychodzi, by nas umacniać we wspólnym zmierzaniu do Nieba, przypomina nieustannie, że Miłość zawsze kształtuje się w relacji. Także w relacji do osób trzecich! Z kim przestajesz, takim się stajesz Ostatnio bardzo uderza mnie myśl, jak trudno dziś docenić własny „Nazaret”. Spokojne, zgodne życie, rutyna dnia, rzetelne wywiązywanie się…Continue reading Małżeństwo to nie samograj

Duchowość dziecka nie kończy się na I Komunii Świętej

„Zapomniałem o pierwszym piątku, mamo” – wzdycha mój ośmioletni Syn, wchodząc do kuchni. Upaprana mąką żytnią, odganiając nogą najmłodszą latorośl od karmy dla kota, nieszczególnie mam ochotę na rozmowę o kwestiach duchowych, ale słyszę w głosie Borysa nutę frustracji. „Zdarza się najlepszym, Słonko” – rzucam, mając płonne nadzieję, że to zamknie temat. „Wiem, ale ja…Continue reading Duchowość dziecka nie kończy się na I Komunii Świętej

Nie lubisz różańca? Zmów pompejankę

Kilka miesięcy temu po raz pierwszy w życiu odmówiłam pompejankę. W tym miesiącu zamierzam spróbować po raz drugi podjąć ten modlitewny wysiłek. Wypadałoby więc, by uczynić zadość obietnicy, którą składałam przez 27 dni: „Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzać nabożeństwo różańca świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś…Continue reading Nie lubisz różańca? Zmów pompejankę