Najlepszy sposób na Babcię i Dziadka – zwiąż ich!

Dawno, dawno temu, kiedy ludzie rodzili się na potęgę, ale również na potęgę umierali, świat wyglądał zupełnie inaczej. Było biednie, panoszyły się choroby, wojny, konflikty, społeczeństwem rządziły podziały klasowe, kobiety, dzieci i ryby głosu nie miały, a praca była ciężka ponad stan. Małżeństwa zawierano na ogół nie tyle z miłości, co z potrzeby i nikt nie przejmował się, czy dzieci dostają odpowiednią porcję rodzicielskiej czułości, czy nie. Zawiał jednak Wiatr Historii (a właściwie: nawałnica) i wraz z Oświeceniem, rewolucją przemysłową i burżuazyjną świat zaczął wyglądać zupełnie inaczej. Brzmi jak wstęp do jednej z baśni braci Grimm, prawda? A to po prostu początek krótkiej historii starzenia.

Świat się starzeje – to dobre wieści!

Od początku XX wieku nie ma regionu na świecie, który nie odnotowałby wydłużenia długości życia swoich mieszkańców. Jesteśmy zdrowsi, cieszymy się większą wolnością i szerszym dostępem do systemów ochrony zdrowia i edukacji, co w prosty sposób przekłada się na to, że żyjemy coraz dłużej. Przy okazji człowiek przestaje być bezwolnym trybikiem w społeczeństwie, a staje się indywidualnością, która ma swoją godność i niekwestionowane prawa. Inne wartości modelują nasze relacje, a uświęcone historią i tradycją struktury – takie jak rodzina czy małżeństwo – zaczynają trzeszczeć w posadach. Coraz mniej dzieci rodzi się  w coraz bardziej nietrwałych związkach. Krótko mówiąc, w wyniku przemian społeczno-kulturowych napędzanych niebywałym tempem rozwoju technologii – na naszych oczach zmienia się świat. Przede wszystkim się starzeje – i choć globalnie jest to dobra informacja, to jak wiadomo – diabeł tkwi w szczegółach.

Starość na cenzurowanym

To, że ludzie żyją dłużej, daje nam nadzieję, że nasze dzieci będą mogły dobrze poznać swoich pradziadków. Sęk w tym, że ponieważ rodziny wielodzietne są obecnie wyjątkiem, a nie normą – wkrótce osób starszych będzie więcej niż młodych. Siłą rzeczy wywoła to nieuniknione napięcia w naszym społeczeństwie. W świecie, w którym wiele rodzin jest rozbitych, poranionych, a człowieka zachęca się do myślenia w pierwszej kolejności o sobie – nie trudno wyobrazić sobie eskalację międzypokoleniowych konfliktów. Zauważmy, jaką rzadkością są dziś rodziny wielopokoleniowe mieszkające pod jednym dachem! Przypadek? Nie sądzę…

Zresztą, wydaje się, że w Polsce starość jest w ogóle swego rodzaju tabu. Owszem, przy okazji Święta Babci i Dziadka pojawi się na pewno tu i ówdzie artykuł-laurka poświęcona starszym osobom, ale tak po prawdzie to o starzeniu nie chcemy zbytnio myśleć ani rozmawiać. Nie jest tak? To zrób sobie krótki test. Pomyśl o tym, kiedy według Ciebie zaczyna się starość. Następnie przejrzyj swoją listę ostatnich połączeń telefonicznych i zobacz, ile i jak długich jest tam rozmów z osobami powyżej tego wieku. Możesz też spróbować porozmawiać z przyjaciółmi o polskim systemie emerytalnym, zaczynając od wyjaśnienia, jakie są jego obecne zasady. Znasz je? Naprawdę? To doświadczenie zazwyczaj dobrze pokazuje, że starość oswajamy zazwyczaj zaimkiem „kiedyś”, a starszych ludzi spychamy na obrzeża świadomości.

Nie-zależni, bo związani

Tymczasem gerontolodzy na całym świecie od lat pokazują, że coraz dłuższa starość może być szczęśliwym okresem życia tylko wtedy, gdy nie jest przeżywana w samotności. Ale jak to pogodzić z naszą zmianą stylu życia – z tym, że rodziny się rozpadają i to nie tylko z powodu rozwodów? Większa mobilność i otwartość na świat sprawia, że wielu z nas decyduje się na wyjazd z rodzinnych miejscowości, nierzadko do innego kraju. Trudniej o spotkania, trudniej o czas na uważne bycie z drugim człowiekiem. A przecież – niejednemu taka myśl spędza sen z powiek – w pierwszej kolejności trzeba myśleć o własnych dzieciach, o współmałżonku, o własnych rodzicach! Gdzie tu upchnąć jeszcze wizytę u Babci na drugim końcu Polski?! Technologia technologią, ale nie każdy senior (jeszcze) jest na tyle postępowy, by pełnymi garściami czerpać z dobrodziejstwa Skype’a. Zresztą – Polska to nie Japonia. Roboty, komunikatory i inne gadżety nie zastąpią dotyku, uważnego spojrzenia, czułości i radości, jaką może dać fizyczny kontakt z drugim człowiekiem. Zwłaszcza gdy starość wchodzi w tę fazę, w której zdrowotne ograniczenia coraz bardziej utrudniają bycie z drugim.

Kokon bezpieczeństwa

Co zrobić, skoro człowiek jest jeden, doba ma 24 godziny, a potrzebujących uwagi członków rodziny coraz więcej? Odpowiedź jest prosta: buduj więzi. Oparte na szczerości, akceptacji, wzajemnym szacunku. Fizycznej obecności. Nie tylko swoje, lecz także swoich bliskich, sąsiadów, znajomych z pracy. Bo to więzi tworzą kokon, w którym człowiek czuje się bezpieczny i może wzrastać. A im gęstsza i bardziej zróżnicowana jest struktura tych więzi, tym lepiej dla nas wszystkich. Cerujmy rozdarcia i wyrwy gdzie się da!

Jak to robić? Sposobów jest tyle, ilu ludzi. Grunt to wyjść ze swojej strefy komfortu, przełamać barierę wstydu, niechęci, lenistwa (a jakże!). Rozmawiać, zagadywać, uśmiechać się do drugiego. Inicjować spotkania, podsycać ciekawość i otwartość na innych. Inspirować do aktywnego spędzania czasu, choć oczywiście, jeśli idzie o własnych dziadków, to warto uczyć ich też obsługi internetu, by nie czuli się cyfrowo wykluczeni. Ale przede wszystkim, póki można, trzeba ich zachęcać do wyjścia z domu i poznawania nowych ludzi. Czasem potrzeba tylko zachęty, czasem wysłuchania ich potrzeb i podsunięcia adekwatnej oferty, a czasem po prostu informacji, gdzie coś można znaleźć. Biblioteki, domy kultury, kluby, kawiarnie, stowarzyszenia, uniwersytety trzeciego wieku, kościoły – jest mnóstwo miejsc, w których można zawrzeć znajomości. I co ważne – nie tylko w swoim wieku! A im więcej zróżnicowanych relacji będzie w ich otoczeniu, tym mniejsze ryzyko, że dopadnie ich poczucie osamotnienia.

Może więc dziś jest ten dzień, gdy zadzwonisz do swojej Babci i zapytasz ją o jej przyjaciółki? A jeśli powie Ci, że dawno ich nie widziała, zaaranżujesz im spotkanie. Niekoniecznie przy robótkach ręcznych. Bo warto już dziś wystrzegać się stereotypów w naszym myśleniu i przyjąć do wiadomości, że seniorzy nie żyją w skansenie, na uboczu życia – ale są jego pełnoprawnymi uczestnikami. Traktujmy więc osoby starsze dokładnie tak, jakbyśmy chcieli, by nas traktowano w ich wieku! I pamiętajmy, że najlepsze, co możemy dla nich zrobić (nie tylko od święta!), to zadbać o to, by poczuli się rzeczywiście … związani 🙂

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *