Na cmentarzach jest życie. Wieczne

„I jak tam, Nadusiu, było dziś w przedszkolu?” – zapytałam.

„Fajnie, Mamuś. O umarnięciu rozmawialiśmy”.

„Ooo!” – zainteresowałam się – „I co się ciekawego dowiedziałaś?”

„No, że w Afryce, jak ktoś umrze, to mu się jedzenie przynosi, a u nas tylko kwiatki i świeczki”.

„Mamooo!” – wtrącił się zainteresowany z nagła tematem Borys – „A dlaczego, jak my umrzemy, to będą o nas mówić dziady?”.

Przez moment zgłupiałam, ale po chwili trybiki zaskoczyły i skojarzyłam, że tyle wyniósł nasz Pięciolatek z niedzielnego kazania.

Wypominki dla każdego

Ksiądz opowiadał o tym, jak to na lekcji religii uczniowie zapytali go, czy mogą odprawiać dziady. A on ze spokojem stwierdził, że nie ma takiej potrzeby, skoro Kościół daje nam coś o niebo lepszego: nabożeństwo wypominkowe. Zbyt łatwo zapominamy – podkreślał – że kościół to nie tylko my, żyjący, ale też te całe zastępy ludzi, którzy już odeszli. I którzy też nierzadko nadal naszej modlitwy potrzebują. I po to są wypominki. Tyle że – zakończył – jeśli nie pokażemy tego bogactwa naszym dzieciom, to istnieje realne ryzyko, że zamiast modlitwy, nad naszym grobem rzeczywiście odbędą się dziady. Pytanie, czy to nam w czymś pomoże.

Przyznaję bez bicia, że nigdy nie uczestniczyłam w nabożeństwie wypominkowym. Potrzeby takiej nie miałam, tym bardziej, że w mojej rodzinnej parafii istnieje zwyczaj, że 15 minut przed mszą odczytywane są nazwiska zmarłych, których bliscy o to poprosili, a następnie modlimy się za wszystkie wspomniane dusze. Bardzo to lubię. W naszej rodzinie codziennie powierzamy też zmarłych Bożemu Miłosierdziu. Ta pamięć o tych, którzy odeszli i świadomość, że zarówno żywi, jak i umarli – jesteśmy jednym, wielkim pielgrzymującym Kościołem, który troszczy się wzajemnie o siebie bez zwracania uwagi na takie błahostki jak czas i przestrzeń – napełnia mnie otuchą i radością.

Ani Haloween, ani Holy Wins

Nie mam nic przeciwko modzie na organizowanie pochodów świętych w stylu „Holy wins”. Wydaje mi się to o niebo lepsze niż ganianie z dynią i proszenie sąsiadów o cukierki. Przy czym nie rozdzieram szat, gdy dzieci przynoszą z przedszkola zaproszenia na „haloweenowe” imprezy. Pan Jezus zwyciężył śmierć i grzech już dawno, więc jestem spokojna, że poradzi sobie z pociętą dynią w walce o dusze naszych pociech. Staram się więc po prostu spokojnie i rzeczowo wytłumaczyć, dlaczego nie bierzemy udziału w takich zabawach i dopytuję dzieci, co – ich zdaniem – jest fajnego w tym, że ktoś przebiera się w kościotrupa albo potwora. Czy naprawdę im się to podoba? Czy rzeczywiście chciałyby spotykać takie brzydkie postaci koło siebie? Różne bywają odpowiedzi. Póki co, udaje nam się zachęcić je do przeżywania uroczystości Wszystkich Świętych tak, jak im to proponujemy. Radośnie, ale bez fety.

Co tydzień wyznajemy, że wierzymy w święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny – nie ma chyba lepszego momentu w kalendarzu liturgicznym, by o tym z dzieckiem nie porozmawiać. Próbujemy więc – mniej lub bardziej udolnie – mówić naszym szkrabom o tym, że to święto przypomina nam, że nie jesteśmy sami. Że ci, którzy odeszli, nie zniknęli w odmętach kosmosu, ale towarzyszą nam w innej postaci. Pokazujemy piękno spotkań nad grobami i wspominamy tych, którzy odeszli. Nie ukrywamy, gdy za kimś bardzo tęsknimy albo gdy nie rozumiemy czyjejś śmierci. Pozwalamy sobie powiedzieć: „nie wiem”, po którym zawsze pada: „ale ufam”. Trudno o takich sprawach mówić, zajadając czipsy i podrygując w takt „ooo – chocolate”. Wiem, że dzieci też potrzebują przestrzeni, która umożliwi im takie rozmowy.

Weź oddech

Te dwa dni, kiedy odwiedzamy cmentarze, potrzebują nieco ciszy, nieco wzruszeń, nieco przestrzeni. By zaczerpnąć oddechu wieczności. By z pokorą pomyśleć o kruchości życia i tajemnicy śmierci. By zmusić głowę, by zechciała pomyśleć o tym, co dalej, co za grobem i usta, by porozmawiać z Bliskimi o sprawach ostatecznych. By ogarnąć wspomnieniem tych, których obraz staje się coraz bardziej zamazany i tych, których nigdy nie widzieliśmy. By doświadczyć troski i bliskości w każdym wymiarze. I życia, które przepełnia Miłość.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *